Fot. 123rf.com

Dobra wiadomość dla tysięcy polskich czterdziestolatków, którzy jeszcze pamiętają, jak w latach dziewięćdziesiątych nosili kraciaste koszule i smarowali włosy masłem. Po kilku pełnych napięcia miesiącach sąd uznał, że jednak nie mają w domu pornografii dziecięcej. Uff!

REKLAMA
W zeszłym roku Spencer Elden, znany jako "Nirvana Baby", złożył pozew przeciwko zespołowi Nirvana za wykorzystanie jego zdjęcia na legendarnej okładce albumu "Nevermind". Twierdził, że był ofiarą wykorzystania seksualnego, jakiego doznał przez sesję zdjęciową. Według niego zespół świadomie produkował i rozpowszechniał pornografię dziecięcą.
Głównym kontrargumentem obrońców zespołu był fakt, że Elden przez ostatnie 20 lat z ochotą korzystał ze sławy, jaką przyniosła mu Nirvana. Pozował do zdjęć w tej samej pozie w basenie, podpisywał płyty, a nawet wytatuował sobie słynną okładkę na klatce piersiowej.
Sąd - ku radości wielu Polaków - wziął pod uwagę argumenty obrońców i oddalił pozew. Młodzież lat 90-tych może w takim razie odetchnąć z ulgą.
- Ja to ja, ale moje stare CD-ki są u mamy - mówi 42-letni Marcin, fan grunge'u od dwunastego roku życia. - Nie chciałbym, żeby ją zgarnęli, wyrok za pedofilię to nie jest miła sprawa.
Na przyszłość radzimy muzykom, by poszli za przykładem zespołu Papa Roach, który na swojej okładce wykorzystał lalkę naśladującą noworodka.
W ten sposób wszyscy będziemy spokojniejsi.
To jest ASZdziennik. Cytat jest zmyślony, ale historia pozwu i wyrok sądu - nie.