
Premier Mateusz Morawiecki zakończył rok 2021 z przytupem, publikując swoje propozycje listów, które Donald Tusk mógłby wysłać Angeli Merkel, Franzowi Timmermansowi i Rafałowi Trzaskowskiemu. Zachęceni tym pomysłem publikujemy naszą własną sugestię listu, który premier mógłby zaadresować do wszystkich Polaków. Nie ma za co, panie Mateuszu Morawiecki.
REKLAMA
A oto list, który premier mógłby skierować do Polaków, gdyby tylko chciał:
---
Drodzy Rodacy i Rodaczki,
Obywatele Rzeczypospolitej Polskiej!
Drodzy Rodacy i Rodaczki,
Obywatele Rzeczypospolitej Polskiej!
Trudne doświadczenia minionych lat 2020 i 2021 zmusiły mnie do przemyśleń, na które do tej pory sobie nie pozwalałem. Wierzyłem, że jako osoba pełniąca ważne stanowisko państwowe muszę przymykać oko na niewygodne kwestie i za wszelką cenę utrzymywać iluzję pełnej kontroli. Z początkiem 2022 roku chciałbym jednak otworzyć nowy rozdział i wyjaśnić kilka kwestii. I nie będę owijał w bawełnę, trochę się tego nazbierało.
Po pierwsze, kryzys na granicy. Uff, no, nie oszukujmy się: ciężka sprawa. Prawda jest taka, że nie ma słów na to, aby opisać, jak okrutnie i nieludzko traktowaliśmy osoby tkwiące na polsko-białoruskiej granicy. Bez względu na to, czy mówimy o uchodźcach, czy o migrantach, człowiek to człowiek, a zasłanianie się tym, że ktoś tam miał na sobie kurtkę za kilka tysięcy złotych w żadnym stopniu nie usprawiedliwia zezwalania, aby umierał w lesie bez jakiejkolwiek pomocy z naszej strony.
Ba, gdyby to tylko na nieudzielaniu pomocy się skończyło... A my do tego oczernialiśmy tych ludzi, jak się da, bo wiedzieliśmy, że jednym z najprostszych i najskuteczniejszych sposobów na kontrolę grupy, w tym wypadku Was, jest zniechęcenie jej do świata zewnętrznego. Wiecie, jak w sektach. Ale prawda jest taka, że nikt – ani Wy, ani tym bardziej osoby uwięzione na granicy – na takie traktowanie nie zasługiwał, dlatego z całego serca przepraszam. Już teraz zakończenie kryzysu migracyjnego z poszanowaniem praw wszystkich osób zaangażowanych jest numerem jeden na mojej liście priorytetów i zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby taka sytuacja więcej się nie powtórzyła.
Po drugie, inflacja. Wymknęło nam się to spod kontroli. Możemy wypuszczać coraz więcej banknotów kolekcjonerskich (doszły mnie słuchy, że na jednym miał być nawet mój wizerunek), ale wszyscy przecież doskonale wiemy, że to jakiś smutny żart i zasłona dymna. Pomysł był taki, żeby zasypać Wasze oczy tymi kolorowymi pieniążkami jak brokatem, żebyście nie zwracali uwagi na to, co robimy nie tak. To nie może być przecież nasza wina, skoro ciągle drukujemy dla Was więcej pieniędzy, prawda? No to trzymajcie się mocno swoich skarpetek, bo prawda jest taka, że kompletnie nie mieliśmy pojęcia, co robić, żeby dalej zarabiać coraz więcej i jednocześnie odwrócić waszą uwagę od coraz większej drożyzny. I w sumie dalej tego nie wiemy. Ale, jak już wspomniałem, nowy rok, nowy ja, więc kawa na ławę.
Po trzecie: marnowanie pieniędzy. Na Telewizję Polską, na wybory, które się nie odbyły, na Jasona Derulo, który teraz się nas wstydzi... Trochę tego było. Być może to wynik naszej desperacji, być może strachu o to, że stąpamy po kruchym lodzie, a tonący brzytwy się chwyta. A może po prostu pieniądze podatników postrzegamy jako nasze prywatne kieszenie bez dna. Tak czy owak, do tej pory nie podejmowaliśmy najlepszych ekonomicznych decyzji i na pewno nie mieliśmy na względzie dobra ogółu. Teraz rozumiem, że jako rządzący całym krajem mogliśmy zachować się inaczej.
I wreszcie, żeby całkiem oczyścić atmosferę i otworzyć nowy rozdział wzajemnej komunikacji: nie, nie wiem, ile kosztuje chleb. Nie robię zakupów spożywczych, mam od tego ludzi, i mimo że zawsze wymagam paragonów i faktur, tak naprawdę nie obchodzi mnie, co ile kosztowało, bo i tak mnie stać. A to, że często kłamię, to chyba taki mój mechanizm obronny, bo 24 godziny na dobę czuję się jak jeleń w światłach reflektorów. Zauważyłem, że tego nie kontroluję, jakby to była automatyczna reakcja fizjologiczna mojego organizmu na stres. I czasem się nawet zastanawiam: "Mateusz, co ty wygadujesz", ale wtedy już jest za późno i muszę myśleć już o tym, jak wytłumaczę się z kolejnej gafy.
I to chyba tyle. Dużo rzeczy zrobiłem nie tak, ale chcę być lepszym premierem i lepszym człowiekiem. Mam nadzieję, że to zrozumiecie i nie wyniesiecie mnie z kancelarii na widłach i z płonącymi pochodniami w ręku.
Wciąż się uczę, i choć nadal jest mi trudno postawić się na równi z Wami, moi poddani, mam nadzieję, że dacie mi jeszcze jedną szansę.
Wasz na zawsze
Mateusz
Mateusz
To jest ASZdziennik. List premiera do Polaków został zmyślony.
