
Oto, do czego wiedzie neomarksizm i przemiany kulturowe. 32-letni Michał z Siedlec (obecnie Warszawa) na co dzień pluje na Kościół, lajkuje cenzopapy, a w 2018 r. dał "Klerowi" 10/10 na Filmwebie. To nie przeszkadza jednak zakłamanemu mężczyźnie kupować gwiazdkowych prezentów dla rodziny ani ze smakiem jeść tłustych wigilijnych pierogów z kapustą. Smutne!
REKLAMA
Michał z ochotą dekoruje także drzewko bożonarodzeniowe przy wtórze kolęd o Jezusie Chrystusie, podczas wieczerzy chętnie spożywa zaś rybę - symbol, który pierwsi chrześcijanie w "Quo vadis" rysowali Winicjuszowi na piasku. Smaczny karp w piwie jest widocznie milszy 32-letniemu hipokrycie niż cotygodniowa Eucharystia.
Jak mętnie tłumaczy siedlczanin, święta Bożego Narodzenia nie mają dla niego wymiaru duchowego, co przeczy samo sobie i wskazuje na to, jak pogubionym jest człowiekiem. Według Michała chodzi o "tradycję" i "przebywanie z rodziną", z którą równie dobrze mógłby spędzić pozostałe 364 dni w roku na jakichś świeckich rozrywkach.
Mało zdecydowaną postawą wykazują się także rodzice 32-latka, którzy nadal chętnie zapraszają go na święta zamiast przegnać do Planu B w tej Warszawie. Prawdopodobne jest bowiem, że to wielkie miasto odwiodło Michała od wiary katolickiej, w której został wychowany. Rodzina - zbyt słaba, by odciąć zatruty pęd - zamiast tego daje mu fajne prezenty.
Siedlczaninowi nie przeszkadza też najwyraźniej, że pierogi, które tak chętnie wsuwa do ust, lepi ciocia, która trzymała go do Chrztu Świętego, a piernik upiekła matka-katoliczka w kuchni, w której na lodówce wisi magnes z Rzymu z Janem Pawłem II.
To nie wszystkie przejawy potwornej hipokryzji Michała.
Ponoć w Wielkanoc je jajko.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
