Fot. 123rf.com

Ta historia poruszyła internautów. Na grób antyszczepionkowca w Krakowie co noc przychodzi wierny wirus SARS-CoV-2. Tak bardzo związał się ze swoim nosicielem, że nie potrafi rozstać się z nim nawet po śmierci.

REKLAMA
Nosiciel wirusa, pan Maciej, zmarł na COVID kilkanaście dni temu. Od dnia pogrzebu każdego wieczoru na cmentarz przychodzi wirus i tam, na grobie swojego przyjaciela, układa się do snu.
- Przyzwyczaił się. Chyba myśli, że Maciek nadal jest pod respiratorem - wzruszają się znajomi pana Macieja.
Pan Maciej zmarł, bo doszło do ostrego zapalenia płuc z zajęciem ponad 60 proc. miąższu i do ostrej niewydolności oddechowej. Wirus był bardzo wdzięczny, że Maciej uratował go i nie przyjął szczepionki. Do ostatnich chwil towarzyszył mu pod respiratorem.
A teraz najwyraźniej nie potrafi pogodzić się z faktem, że pana Macieja już z nim nie ma.
- Co wieczór na całym cmentarzu wyraźnie słychać tuptanie wypustek - zarzeka się zarządca nekropolii. - Zostawiam mu na noc miskę z wodą.
Zdaniem zarządcy, wirusy, które nie potrafią pogodzić się z odejściem swego nosiciela, bardzo często odwiedzają cmentarze.
Szczególnie poruszające sceny rozgrywają się na grobach dzieci antyszczepionkowców, gdzie widywane są odry, ospy i całe stada meningokoków.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.