Fot. 123rf.com

32-letnia Ania z Nowego Tomyśla odkryła prostą metodę, dzięki której nareszcie może się wysypiać. Od kilku tygodni kładzie się do łóżka nie później niż o 19:00, dzięki czemu pierwsze kilka bezsennych godzin w łóżku może spędzić na rozpamiętywaniu każdej porażki i gafy, jaką kiedykolwiek popełniła.

REKLAMA
– Wcześniej prawie nigdy się nie wysypiałam. Nauczyłam się, co prawda, chodzić spać o dwudziestej drugiej zamiast o wpół do trzeciej nad ranem, ale zauważyłam, że płynąca z tego korzyść jest niewielka, bo przez pierwsze trzy godziny i tak analizuję w myślach wszystko, co w swoim życiu zrobiłam nie tak – wyznaje kobieta. – Zaczynam pracę o dziewiątej, muszę wstać o siódmej. Tak się nie dało funkcjonować.
Na początku listopada Ania postanowiła więc zaprzyjaźnić się ze swoimi demonami zamiast ciągle z nimi walczyć. Kiedy w swoim grafiku snu zaczęła rezerwować dodatkowe kilka godzin na bezsenne rozpamiętywanie wszystkich popełnionych w życiu błędów, jej życie znów nabrało kolorów.
– Zawsze, kiedy myślę, że przypomniałam sobie już każdy upokarzający moment z mojej przeszłości, wieczorem przekonuję się, że do wielu zakątków pamięci nadal nie zajrzałam. Czasami więc przeżywam na okrągło te same, wielokrotnie już przerobione zdarzenia, które ukształtowały moje dalsze życie, a czasami zaskakuję samą siebie, przypominając sobie na przykład, jak jednym głupim zdaniem zraziłam do siebie tego jednego kolegę, w którym kochałam się przez całe liceum.
Ania nigdy nie wie, czy tym razem na zaśnięcie będzie potrzebowała piętnastu minut, czy czterech godzin, dlatego zawsze jest przygotowana na najgorsze.
– Obecnie mój rekord wynosi pięć i pół godziny – śmieje się 32-latka. – Tak, całą noc myślałam o tym, jak raz jechałam windą sam na sam z szefową i żeby rozładować atmosferę, co chwilę rzucałam jakieś nieśmieszne żarty... Albo o tym, jak na randce kilka lat temu wzięłam łyk wina i się zaśmiałam, a wino wyleciało mi nosem. Albo o tym, jak w wieku dziewiętnastu lat strasznie się upiłam i uwierzyłam takiemu jednemu facetowi na imprezie, co zresztą potem zrujnowało moją reputację wśród znajomych na kolejne kilka lat. Zabawne rzeczy – mówi.
Ania rozumie, że wydzielenie kilku godzin na dobę na bezsenne leżenie w łóżku może wydawać się stratą czasu, ale sama obstaje przy swojej innowacyjnej metodzie zasypiania.
– Może i nie są to najprzyjemniejsze godziny mojego dnia, ale myślę, że warto się trochę przemęczyć. Prędzej czy później przecież zasypiam, a to o to w tym wszystkim chodzi.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.