
W Liceum Ogólnokształcącym im. H. Sienkiewicza w Koluszkach pod Łodzią na lekcjach religii każdy, bez względu na orientację seksualną, jest mile widziany i równo traktowany. Chyba że jest gejem albo lesbijką.
REKLAMA
Kwestię wybiórczej tolerancji i warunkowej miłości do bliźniego wytłumaczyła licealistom katechetka w trakcie religii. O lekcji napisał magazyn "Replika".
Uczniowie otrzymali kartki z instrukcjami, jak strzec się negatywnego wpływu środowiska. Jednym z czynników zagrażających młodzieży okazało się "Nawiązywanie kontaktów z niewłaściwymi osobami: pedofilami, homoseksualistami, gangami, sektami".
Dyrektorka szkoły zainterweniowała i omówiła tę kwestię z katechetką, a także zapewniła uczniów, że szkoła tak naprawdę jest tolerancyjna i otwarta na wszystkich.
Tyle tylko, że treści nauczane na lekcjach religii nie podlegają jurysdykcji dyrekcji, więc to, czy katecheci dalej będą głosić homofobiczne poglądy równające młodzież LGBT z kryminalistami, zależy wyłącznie od dobrej woli nauczyciela.
Uczniowie mogą przecież wybrać, czy będą ostentacyjnie obnosić się ze swoim tęczowym stylem życia, czy jednak przyjmą bezpieczną postawę patrzenia w podłogę i udawania, że są kimś innym.
Bo przecież, tak jak ofiary sekt i osoby nawiązujące kontakt z pedofilami, sami są sobie winni.
To jest ASZdziennik, ale treści nauczane w polskich liceach są prawdziwe.
