
"Dzwon Party" i "Dachowanie Party" - to nowy trend w środowisku antyszczepionkowców. Zwolennicy alternatywnego myślenia i przeciwnicy konwencjonalnej motoryzacji twierdzą, że lepiej raz a porządnie zaliczyć dzwona lub porządne dachowanie, niż finansowo wspierać Big Wulkanizację i narażać auto na szwank zmianą opon.
REKLAMA
Antyszczepionkowcy liczą na łagodne przejście wypadku. Chcą w ten sposób zabezpieczyć auto przed poślizgami podczas zimy.
Świadome dachowanie w przydrożnym rowie ma wzmocnić naturalną odporność układu hamulcowego na trudne warunki drogowe podczas przymrozków i gołoledzi.
- Podczas pierwszych przymrozków warto rozpędzić się do 100 km/h i śmiało ściąć najbliższy zakręt - pisze na jednej z grup dyskusyjnych pan Tomasz, zwolennik otworzenia oczu i włączenia myślenia. - Szybkie przejście dachowania uodporni karoserię na ewentualne powikłania wywołane ingerencją opłacanego przez koncerny oponowe wulkanizatora.
Zwolennicy takiej metody walki z poślizgami nie dadzą sobie zmienić opon letnich na zimowe, bo ich zdaniem jest to eksperymentalna ingerencja w organizm auta.
Przypominają też, by przed dachowaniem śmiało odpiąć pasy bezpieczeństwa, bo tak jak maseczka jest kagańcem, tak pasy są niczym smycz albo szelki dla psów. Fuj. A przy okazji kierowca i pasażer uodpornią się na wylot przed przednią szybę i śmierć.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
