Fot. 123rf.com

Wreszcie! 26-letnia Paulina z Chorzowa nie musi już martwić się sprzedawcami fotowoltaiki. Wystarczyło kilkadziesiąt tysięcy złotych na łapówki i namiary na pomocną dłoń w darkwebie. Oficjalnie od dwóch tygodni Paulina nie żyje i nie musi stresować się telefonami z nieznanych numerów!

REKLAMA
- O sprawie wie tylko najbliższa rodzina i mam w nich całkowite wsparcie - zapewnia Paulina w rozmowie przez smartfona, którego mamy wyrzucić do Wisły chwilę po zakończeniu połączenia. - Byłam zaskoczona, jak wiele przyjaciół przyszło na mój pogrzeb. Miłe.
26-latka twierdzi, że była to jedyna pewna metoda uwolnienia się od nękających ją telefonów w sprawie montażu paneli na dachu. Już dawno przestała odbierać nieznane numery, ale automaty i sprzedawcy byli tak natrętni, że samo googlowanie i blokowanie ich numerów stało się nieznośne.
Choć wymagało to kontaktów z przestępczym półświatkiem, bolesnej laserowej operacji usunięcia linii papilarnych z opuszków palców i ogromnych łapówek dla wysoko postawionych urzędników, to zdaniem Pauliny było warto.
- Żaden bank już nigdy nie wyda mi karty kredytowej, a o oficjalnej opiece zdrowotnej mogę zapomnieć, ale nie żałuję niczego - mówi nam Paulina. - Żyję teraz w górach i nauczyłam się sama zdobywać pożywienie i leczyć ziołami.
I ma tylko nadzieję, że to coś, co ewidentnie idzie jej śladem od paru dni, to jakaś rodzina niedźwiedzi, a nie przedstawiciele handlowi od paneli.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.