
34-letnia Małgorzata z Iławy przyznaje, że od dawna nie czuła się tak rozdarta emocjonalnie. Po dziewięćdziesiątym piątym przesłuchaniu swojej nowej ulubionej piosenki nie jest już pewna, czy nadal ją kocha, czy zaczyna nienawidzić.
REKLAMA
– Odkryłam ją kilka dni temu i od razu wpadła mi w ucho – mówi zmartwiona kobieta. – Od tego czasu słucham jej na zapętleniu w trakcie gotowania, na spacerze z psem, a nawet kiedy myję zęby. Jest świetna.
W czym więc tkwi problem?
Małgorzata, która od czterech dni zdejmuje słuchawki tylko do kąpieli, zauważyła, że uczucia, jakimi darzy piosenkę, nie są już takie, jak na początku. Ekscytację i zauroczenie zaczynają zastępować znużenie i przyzwyczajenie, a nawet – jak przypuszcza 34-latka – swego rodzaju uzależnienie.
– Chyba mam jej dość, ale nie mogę przestać. Obawiam się, że nie mam już nad tym kontroli. Nie potrafię jej tak po prostu wyłączyć, zresztą kiedy jej nie słucham, i tak chodzi mi po głowie.
Kobieta zdaje się też szukać winy w sobie.
– Skoro od początku mi się podobała i nic się w niej nie zmieniło, to oczywiste, że to ze mną jest coś nie tak, prawda? Muszę sobie z tym jakoś poradzić. Może poszukam innej piosenki, która wpadnie mi w ucho...
– O, właśnie się skończyła – zauważa nagle nasza rozmówczyni, ale już po chwili znów kołysze głową do rytmu utworu, który najwidoczniej rozpoczął się po raz dziewięćdziesiąty siódmy.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
