
Polska szuka dostawcy ponad 200 hektolitrów dobrej jakości płynu do zmywania krwi z rąk - ogłosiło Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Z powodu ostatnich decyzji władz, politycy mają coraz więcej problemów z ukryciem czerwonych plam na dłoniach i sumieniach. Pierwsze dozowniki pojawiły się już na sejmowych korytarzach.
REKLAMA
Problem z czystymi dłońmi i czystym sumieniem pojawił się m.in. przez barbarzyńskie projekty dotyczące aborcji, homofobiczne ustawy gnębiące osoby LGBTQ+, a także bierność wobec sytuacji uchodźców na granicy z Białorusią.
- Próbowaliśmy domowych sposobów, np. wody utlenionej, ale krew na rękach nadal widać - mówią nam posłowie odpowiedzialni za głosowania w sprawie ww. uchwał i ustaw.
Dozowniki z płynem, który usuwa 99 proc. zabrudzeń wywołanych krwią oraz oczyszcza wyrzuty sumienia, stanęły już m.in. wokół sejmowych biur posłów PiS, Konfederacji i Kukiz '15, a także w Trybunale Konstytucyjnym oraz w kancelariach prezydenta i premiera.
Niestety z powodu długiej kadencji parlamentu zapasy płynu do końca roku mogą się skończyć. Zwłaszcza, że rząd chce dostarczyć cenny żel także na potrzeby zaprzyjaźnionych organizacji i instytucji.
Partia płynu ma trafić także do siedzib Ordo Iuris oraz krajowych fundacji anti choice.
W tym 2 hektolitry na użytek własny Kai Godek.
To jest ASZdziennik, ale nie wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
