Fot. YouTube/Rafał Ziemkiewicz, YouTube/Chopin Institute

Trwa Konkurs Chopinowski, przez wielu zwany szumnie "świętem polskiej pianistyki". Niestety, święto to - jak wiele innych - jest zbrukane wpływem polit-poprawności sączącej się z Zachodu. Od eliminacji aż po finał pianiści są systematycznie zmuszani do naciskania czarnych klawiszy. Skąd te wymysły? Czy według szanownych jurorów Chopin był z Afryki?

REKLAMA
Muszę uderzyć się w piersi - nie protestowałem, kiedy w "Wiedźminie" pojawiły się czarne elfy. Nie protestowałem, kiedy Disney uznał, że duńska Mała Syrenka najwyraźniej również wychowała się w cieniu kokosowych palm. Teraz zaś, gdy zachłanne macki tzw. "affirmative action" sięgnęły do kultury wysokiej, nie wiem, czy nie jest już za późno.
W regulaminie konkursu nie ma ani słowa o tym, że fortepiany mają mieć czarne klawisze. Lewactwo nie byłoby jednak sobą, gdyby nie przeforsowało swojej "polityki równościowej" (tfu) zarówno u przedstawicieli szacownego Steinwaya, jak i Yamahy, Kawai i Fazioli. (Swoją drogą - zastanawiać może fakt, że pianiści nie mają do wyboru ani jednego polskiego fortepianu.)
Nowe, wprowadzone chyłkiem polityki konkursowe najwyraźniej nie przeszkadzają ani elitom wygodnie zatopionym w fotelach w Filharmonii Narodowej, ani tzw. "zawodowcom". W prasie muzycznej cicho-sza. Stroiciele i pracownicy techniczni, jeśli protestują, są skutecznie pacyfikowani. Czy to przez lobby fortepianowe, czy przez szacowne, równościowe, feministyczne jury - nie wiemy.
Do zmowy milczenia przykłada rękę również państwo - komentatorzy Polskiego Radia oraz TVP Kultura słowem nie odnoszą się do kwestii czarnych klawiszy. Ot, ile zostało z "narodowego" public relations rzekomo prowadzonego przez miłościwie panujący nam rząd.
Skoro nie można liczyć na media - czy znajdzie się odważny pianista, który zagra finałowy koncert, używając tylko tradycyjnych, białych klawiszy? Nadzieje na to słabną. Dziś zagrają m.in. wychwalany pod niebiosa Bruce Liu, kanadyjski Azjata, który najwyraźniej nie ma nic przeciwko polityce multi-kulti prowadzonej przez pięknisia Justina Trudeau. Nie spodziewam się też wiele po Koreańczyku Hyuku Lee ani Japonce.
W Anno Domini 2021 Konkurs Chopinowski, jak widać, może obyć się bez romantyków. Cała muzyczna młodzież jest żądna sukcesu, sławy, zagranicznych kontraktów. A te, rzecz jasna, nie przypadną w udziale buntownikowi, kto samotnie sprzeciwi się potężnemu lobby.
Jedno pytanie tylko ciężkim echem odbija mi w głowie niczym pierwsze takty żałobnego marsza: co powiedziałby na to Fryderyk Chopin?
To jest ASZdziennik, a ta opinia jest zmyślona. Jeśli zastanawiacie się, czemu tekst ilustruje Rafał Ziemkiewicz - dlatego, że wprawdzie klawiszy się nie doczepił, ale napisał to:
logo
Fot. Twitter/Rafał Ziemkiewicz