Fot. 123rf.com

Środek tygodnia roboczego nie powstrzymał pary nowożeńców przed celebracją ważnej okazji: choć pierwszą rocznicę ślubu będą świętować dopiero za 11 miesięcy, już dziś wyszli wcześniej z pracy, aby razem uczcić dzień wyjątkowy dla obojga.

REKLAMA
Ola i Mariusz już wczesnym latem zorientowali się, że rozłożona suszarka na pranie niepostrzeżenie stała się nie tylko trwałym elementem wystroju ich mieszkania, ale także kimś pomiędzy ukochanym zwierzątkiem domowym, powiernikiem, a członkiem rodziny. Choć z początku zakładali, że rozkładana będzie tylko okazjonalnie, a jej obecność w dużym pokoju będzie uzależniona wyłącznie od ilości mokrych ubrań do rozwieszenia, życie napisało własny scenariusz tej poruszającej historii.
Suszarka, wraz z kilkoma parami zbyt luźnych skarpetek, była już świadkiem najpoważniejszych kłótni Mariusza i Oli, ale też najpiękniejszych momentów w minionych miesiącach ich wspólnego życia. Widziała ich nerwy, kiedy planowali wesele, i szczęście, gdy z niego wrócili. Czasem sama była tematem ich sporów, choć odnosiła wtedy wrażenie, że wciąganie jej w ich problemy jest tylko pretekstem do poruszania ważniejszych kwestii w ich związku, o których bali się zwykle rozmawiać.
Kiedy uświadomili sobie, że w tym tygodniu minie sześć miesięcy, od kiedy suszarka na pranie na stałe zagościła w ich domu i sercach, wiedzieli, że muszą to uczcić. Zamówili jedzenie z ulubionej restauracji. Umówili się, że wrócą z pracy już o 16:00, żeby wypolerować srebra i zastawę, które dostali od rodziców Oli w prezencie ślubnym. Ola przygotowała swoją najlepszą sukienkę, którą do tej pory założyła tylko na swoje urodziny i na kolację, podczas której Mariusz się oświadczył. Mariusz z kolei wyjął z głębi szafy swój kaszmirowy sweter i praktycznie nienoszone dżinsy.
Kiedy wreszcie zasiedli do stołu i sięgnęli po kieliszki z zachowanym na szczególną okazję Cabernet Sauvignon z 2019 roku, ręka Mariusza zahaczyła o kant stołu i zawartość jego kieliszka wylała się wprost na jego spodnie. Choć ten nagły zwrot akcji zwiastował katastrofę zamiast uroczystej kolacji, Mariusz i Ola, zachowując zimną krew, wrzucili poplamione spodnie do pralki i włączyli tryb przyspieszonego prania Turbo.
Po 20 minutach delektowali się czerwonym winem oraz risottem z borowikami i kremem truflowym, podczas gdy spodnie - już czyste - wisiały na rozłożonej suszarce. W tym jednym, wyjątkowym momencie atmosfera idealnej harmonii wypełniała każdy kąt ich dwupokojowego mieszkania.
To jest ASZdziennik. Wszystkie wydarzenia zostały zmyślone.