
Reklama.
Pozostała część naszych rodaków straciła wszelki pazur i nie dba o to, jakich partaczy jurorzy dopuścili do finału, krzywdząc przy tym daleko bardziej utalentowanych pianistów.
- Martín García García w finale po wszystkich swoich kiksach? Kiedy nie przeszła pięknie, czysto grająca Avery Gagliano? Nie jestem zachwycony, ale zapewne on też ma talent, który zauważyło jury - mówi ASZdziennikowi pan Andrzej, przedstawiciel posępnego ducha czasów.
- Nikołaj Chozjainow zinterpretował mazurki fenomenalnie, z dużą dozą indywidualności. Niezwykle oryginalne podejście do rubato, świetne wydobycie chopinowskiej polifonii. Jego gra jest jak zaproszenie do tańca - dodaje pani Dorota, wierna słuchaczka Dwójki. - Chętnie usłyszałabym w finale właśnie Kolę zamiast n i e k t ó r y c h o s ó b, które moim zdaniem rąbią utwory jak drwa na opał. Ale, oczywiście, to jurorzy znają się na tym najlepiej.
Według stołecznej policji wciąż nie odnotowano ani jednej bójki pod filharmonią, a na elewacji brak napisu sprayem "SZYMON NEHRING ZWYCIĘZCĄ XVIII KONKURSU CHOPINOWSKIEGO".
Brak zaangażowania rodaków w Konkurs Chopinowski smuci tym bardziej, że jury bardzo starało się podsycić emocje - m.in. przepuszczając do finału aż 12 osób, ale tylko dwóch Polaków.
- Żal mi Piotra [Alexewicza], ale nic nie poradzę. Chętnie posłucham innych finałowych wykonań - wzrusza ramionami pan Robert, który jeszcze kilkanaście lat temu zbierał wycinki o Blechaczu do klasera. Dziś, jak większość, zobojętniał i jest w stanie już tylko zareagować smutną buźką na posta informującego o tym, kto z uczestników III etapu zakwalifikował się dalej.
Według naszych informacji nie wszystko jednak stracone, a narodowy duch buntu może jeszcze zerwać się do lotu. Jury nadal ma ostatniego asa w rękawie.
Pierwszej nagrody wciąż może nie otrzymać Bruce Liu.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty zostały zmyślone, ale Chozjainowa i Gagliano to nam żal.