
Empatyczny i mądry. Odważny i romantyczny buntownik. Minimalista, któremu do szczęścia wystarczy szum strumyka, szelest liści pod stopami i kubek herbaty zaparzonej nad ogniskiem na polanie. Janek za bardzo taki nie jest, ale Magda szanuje go mimo to!
REKLAMA
Janek nigdy nie napisał Magdzie piosenki, która składała się z jednej części z nadziei, w dwóch z wiosennej tęsknoty i której resztę stanowił niewypowiedziany zachwyt, że Janek może wędrować, że może być sam i że jest mu ze sobą dobrze.
Po prostu zrobił jej na Spoti playlistę "Jesiennie dla Magdy" z The National i Iron & Wine. No też fajnie - myśli Magda.
Oczy Janka rzadko robią się też chmurne i tajemnicze. Są raczej podkrążone i czerwone od pracy, seriali i Deahtloopa. Nie szkodzi: Magda lubi się w nie wpatrywać i nie przeszkadza jej jakoś strasznie, że nie widzi w nich takiej pierwotnej dzikości, buntu i wolności.
Janek nie jest też taki, żeby wyruszał daleko w świat wczesną jesienią, a zawsze wracał pierwszego dnia wiosny. Po prostu wychodzi z domu o 7:45 i wraca jakoś o 17:40, a czasami później, gdy na swojej drodze spotka gęstą i tajemniczą dąbrowę, w której... eee, to znaczy jakiś bazarek, i przyniesie do domu ziemniaki na obiad. To bardzo miło ze strony Janka.
Magda nie ma Jankowi za złe, że nie lubi spać w namiocie rozbitym nad strumykiem, a na urlopach wybiera hostele z klimatyzacją i możliwie niedaleko od centrum.
Janek nigdy nie patrzy ponadto smutno w dal i nie mówi wtedy tak ładnych zdań jak "świat przed katastrofą zawsze wygląda tak cicho i spokojnie", ale nie jest negacjonistą klimatycznym i wie, że karton po mleku to idzie do pojemnika na metale i tworzywa sztuczne.
No bo Magda to bardzo lubi tego Janka i w ogóle jej nie przeszkadza, że nie jest Włóczykijem.
Kupiła mu nawet w prezencie ładny zielony płaszcz na jesień, a na kolejne urodziny dostanie kapelusz i harmonijkę ustną.
To jest ASZdziennik, ale to prawda.
