Fot. 123rf.com, Unsplash.com/@rhsupplies

Niezłe kuku zrobili sami sobie Francuzi. Jak dowiadujemy się od naszych korespondentów znad Sekwany, naród ten ma nie tylko wyraźne skłonności autodestrukcyjne, ale i problemy z jasnym zdefiniowaniem roli płci pięknej. Właśnie ogłoszono, że antykoncepcja będzie tam dostępna bezpłatnie dla wszystkich kobiet do 25. roku życia.

REKLAMA
Jak powiedział minister zdrowia Olivier Véran, wspólnie z instytucjami naukowymi ustalił, że część młodych kobiet - głównie z powodów finansowych - wycofuje się z przyjmowania antykoncepcji. Zamiast przyjąć z zadowoleniem szanse na dar macierzyństwa, tępy minister wraz z jeszcze głupszymi doradcami uznali najwyraźniej, że to źle.
Winę za błędne wnioski francuskiego rządu ponosi splot czynników, m.in. brak stałego kontaktu z nauczaniem św. Jana Pawła II, a także zaprzepaszczenie wartości.
Wskutek grochu z kapustą, jaki ma w głowach francuski rząd, refundowane będą pigułki antykoncepcyjne, wkładki domaciczne oraz implanty hormonalne. To jasna zachęta do obcowania płciowego dla młodych, niezamężnych kobiet, a także - pośrednio - informacja dla nich, że istnieją inne metody zapobiegania ciąży niż prosty i skuteczny stosunek przerywany.
Francja postanowiła zrefundować także wizyty u ginekologów, badania i inne procedury związane z przepisaniem antykoncepcji, podczas gdy nadal nie przeznaczyła nawet eurocenta ani na refundowanie naprotechnologii, ani na pokoje do płakania na porodówkach.
Decyzja Paryża, choć w 100% błędna, nie zaskakuje. Tak kończy się życie w dzikim kraju, gdzie do rangi bożka urasta laickość (sic!), a swoją tożsamość naród funduje na winie, serze i krwawej egzekucji monarchy. Gdy od XVIII wieku wszystko idzie nie tak, trudno w 2021 r. spodziewać się smacznych owoców z zatrutego drzewa.
Podobno z decyzji rządu zadowolone są młode Francuzki.
Ale kto by ich pytał o zdanie.