Fot. Tomasz Jastrzębowski/Reporter

Kolejny rok szkolny, kolejne przygody, przyjaźnie, wyzwania. A także kolejny rocznik dziewcząt, które dzięki specjalnie wprowadzonemu przez MEN programowi zahartują się w boju, na własnej skórze ucząc się buntu, feminizmu i obywatelskiego nieposłuszeństwa.

REKLAMA
Program nosi nazwę "Polska Szkoła i Przemysław Czarnek", a obejmuje chodzenie na lekcje języka polskiego, historii, religii i WDŻ.
- Nie wierzymy, że można nauczyć się feminizmu z książek. Każda dziewczynka, metodą nazywaną w dydaktyce samodzielnym odkrywaniem, musi do tego dojść sama, w akcie autonomicznego sprzeciwu przeciw zastanym realiom - wyjaśnia przedstawicielka MEN.
Już prowadzony w ubiegłych latach pilotaż doczekał się wielu pochwał wśród nastolatek.
- Przez ostatnie dwa lata nauczyłam się, że instytucjonalna religia oznacza wyłącznie opresję, a rzetelna edukacja seksualna to prawo człowieka. Wszystko dzięki księdzu i babie od WDŻ - mówi 17-letnia Maja. Jak dodaje, idąc do liceum, myślała głównie o takim Tomku z osiedla, a dzisiaj więcej myśli o nierówności płci oraz prześladowaniu osób LGBT.
- Ja najwięcej zawdzięczam lekcjom historii - mówi z kolei 19-letnia Alicja, która w tym roku zdała maturę. - Nie mogłam już słuchać tego pierdolenia o królach, generałach, powstańcach i żołnierzach wyklętych, no wiecie, te lekcje są tak jakby tylko o połowie społeczeństwa, co nie? No to brałam sobie Rebeccę Solnit do czytania pod ławką.
Program "Polska Szkoła i Przemysław Czarnek", choć istotnie skupiony głównie na dziewczętach i niebinarnej młodzieży, przewiduje jednak wiele korzyści dla młodzieży także dla chłopców.
Mogą np. wybrać walczący ateizm lub zapisać się do Extinction Rebellion.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.