
Obsługa jednego z hoteli w Krakowie nie wierzyła własnym oczom. Szafa i łóżko zamieniły się miejscami, w pokoju pojawiła się ścianka działowa, a w oknach wisiały zupełnie nowe zasłony z weluru. To efekt imprezy, jaką po koncercie urządził sobie kwintet jazzowy Soothing Noise Experimental Brass Project z Warszawy. Tak to jest, gdy gwiazdorstwo uderza do głowy.
REKLAMA
Smutne świadectwo zostawił po sobie jeden z headlinerów festiwalu muzycznego w Krakowie.
- W ogóle nie mogliśmy rozpoznać oryginalnego motywu i konceptu stworzonego przez naszego architekta wnętrz - przyznaje oburzony recepcjonista. - Niby wszystko zaczęło się od znajomego korytarza, ale im dalej wchodziliśmy, tym zmiany były coraz większe.
Obsługa hotelowa twierdzi, że kwintet jazzowy podczas zakrapianej kieliszkiem chianti balangi przemalował ściany z bieli na turkus i dokupił do pokoju czterodrzwiową komodę. Telewizor zamontował na uchwycie ściennym, a w jego miejsce postawił paproć. Nikt nie mógł doszukać się żadnego sensu.
- Przez nową ściankę działową w ogóle nie mogliśmy się odnaleźć, to był jak prawdziwy labirynt - narzeka obsługa sprzątająca. - Myślałem, że apartament już się kończy, kiedy nagle wracałem do punktu wyjścia i musiałem szukać wyjścia na balkon od nowa. Na łóżku zamiast łabądka z ręcznika zostawili po sobie żyrafkę.
Jak jednak przyznaje obsługa hotelowa, nie tylko jazzowy kwintet sprawiał tej nocy takie problemy.
Jeden z zespołów prog-rockowych, który nocował w tym samym hotelu, wydłużył sobie dobę hotelową do 38 godzin.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
