Fot. twitter.com/kalmantibs / Wikimedia Commons

Przez ostatnie dwa lata w rankingu ILGA-Europe badającym przyjazność prawa wobec osób LGBT Polska zajmowała ostatnie miejsce w Unii Europejskiej. To może niedługo się zmienić. Oczywiście nie dlatego, że polska władza postanowiła ograniczyć swoją homofobię, a dlatego, że węgierska podkręciła swoją.

REKLAMA
Węgierski parlament uchwalił ustawę, umożliwiającą stworzenie ewidencji osób, które dopuściły się pedofilii. Brzmi sensownie, prawda? Tak, tyle że w tej samej ustawie przepchnięto zakaz mówienia o homoseksualizmie w szkołach i zabroniono pokazywania wątków LGBT w programach telewizyjnych dla widzów poniżej 18. roku życia.
Ustawa mówi, że "państwo chroni prawo dziecka do zachowania tożsamości odpowiadającej płci w chwili urodzenia". Wprowadza ona wysokie kary dla szkół, nauczycieli i mediów, które będą "promować" homoseksualność i transpłciowość.
Filmy, w których pojawia się choćby wątek poboczny przedstawiający te tematy, będzie musiał być emitowany w paśmie nocnym. Czyli trafią tam takie filmy jak np. "Harry Potter" czy "Dziennik Bridget Jones".
Węgierskie Zgromadzenie Narodowe przyjęło ustawę 157 głosami rządzącego Fideszu i nacjonalistycznego Jobbiku. Przeciwko zagłosowała jedna osoba. Jedna. Bo większość partii opozycyjnych nie wzięła udziału w głosowaniu.
Ciekawe, czy Viktor Orbán zainspirował się polskimi strefami wolnymi od LGBT i postanowił odebrać Jarosławowi Kaczyńskiemu palmę konserwatywnego spie*dolenia. Mamy jedynie nadzieję, że Polska nie będzie chciała jej od Węgrów z powrotem.
To jest ASZdziennik, ale to niestety prawda.