
O nowym zagrożeniu dla zdrowia wywołanym przez pandemię czytamy na łamach medycznego czasopisma "Lancet". Badacze z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku odkryli nietypowy syndrom, którego ofiarą padają osoby pozbawione dostępu do koncertów i festiwali.
REKLAMA
U ponad 90 proc. badanych stwierdzono poważne upośledzenie bądź całkowity zanik tzw. mięśnia prostownika wskaziciela, odpowiedzialnego za ruchy palca wskazującego - czytamy w "Lancet".
- Przed pandemią przeciętny chętny na zakup karnetu na Audioriver potrafił wcisnąć przycisk F5 ok. 120 razy na minutę, a fan Dawida Podsiadło średnio 500 - tłumaczy prof. Andrzej Brańczyk z Uniwersytetu w Białymstoku.
Dopiero test obciążeniowy ujawnił spustoszenie, jakie w mięśniach i mózgu festiwalowiczów poczyniło zamknięcie branży koncertowej.
Naukowcy uruchomili symulowaną sprzedaż biletów na letni festiwal z Dua Lipą i Taylor Swift wśród headlinerek. Najwięksi fani znaleźli klawisz F5 dopiero po 10 minutach. Tych, którym się udało, hospitalizowano z powodu otwartych złamań paliczków palca wskazującego. Mięśnie i kości nie wytrzymały tak wielkiego wysiłku fizycznego.
Eksperyment zakończono przed sold-outem przez kontrowersje natury etycznej.
W "Lancet" czytamy też, że upośledzenie ruchowe to nie jedyny efekt lockdownu, jaki odczuli fani koncertów.
U ponad 90 proc. badanych stwierdzono znaczny przyrost tkanki tłuszczowej, bo nagle zaczęło im zostawać trochę pieniędzy na jedzenie.
To jest ASZdziennik, ale to prawda.
