Fot. 123rf.com

Jeżeli Polska nie zamknie ruchu lotniczego z Sycylią, będziemy mieć poważny problem - ostrzegają eksperci. Chodzi o groźną mutację wirusa COVID-19. Tzw. "odmiana sycylijska" żąda od ofiar pieniędzy za ochronę przed mutacjami brazylijskimi, indyjskimi i brytyjskimi.

REKLAMA
Z badań nad nową mutacją wynika, że wariant sycylijski nie chce nikogo skrzywdzić. Jedynie ostrzega, że byłoby przykro, gdyby pacjentom stało im się coś złego. Na przykład nagle zabrakło im tlenu. Albo ich całym rodzinom.
- Dał mi do zrozumienia, że mogę zapewnić sobie spokój i odporność przed indyjską, brytyjską i innymi odmianami za jedyne 5 proc. pensji co miesiąc - przyznaje pan Rafał z Zielonej Góry, pacjent zero. - Zgodziłem się i odtąd jesteśmy przyjaciółmi, przynajmniej tak mówi.
W zamian za współpracę, sycylijska mutacja COVID-19 w całości przejmuje system immunologiczny pacjenta i broni organizm przed dostępem obcych mutacji. W razie zarażenia niepowołanym szczepem, uruchamia swoje kontakty by znaleźć i ukarać intruza. Robi to dopóty, dopóki pacjent nie spóźnia się z płatnościami.
Doniesienia o COVID-19 z Sycylii zbiegły się w czasie z doniesieniami laborantów o martwych wirusach brytyjskich znalezionych w laboratoryjnych próbówkach z wypustkami zanurzonymi w cemencie. Co gorsza, z ustaleń lekarzy wynika, że przed sycylijską odmianą COVID-19 nie chroni żadna szczepionka. Wręcz przeciwnie.
Zaszczepieni znajdują po kilku dniach głowę konia w łóżku.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone, ale tylko trochę, bo media lubią bezpodstawnie straszyć różnymi mutacjami COVID-19.