
Agnieszka wyszła z Hadesu za pierwszym podejściem, a Kuba obraził się na "Spelunky 2" za zaniżanie poziomu trudności. Z myślą o nich na konsolach i Steamie zadebiutowała gra roguelike z ciekawym twistem. W przypadku śmierci protagonisty, do gracza przychodzi projektant leveli i strzela w tył głowy.
REKLAMA
Coraz więcej gier prowadzi graczy za rączkę i nie wymaga żadnego wysiłku. Polski deweloper gry "Perm-a-Death 2021" poszedł na przekór casualowym trendom. Jego nowa gra to bardzo ciekawa propozycja dla prawdziwych koneserów gatunku roguelike.
Gra święci już triumfy na Metacritic. Recenzenci bali się ocenić ją na mniej niż 9/10 i docenili interesujący miks "Rouge Legacy" z serią "Hitman". Zamiast Agenta 47 gracze spotkają jednak projektanta leveli, który stoi za ich plecami podczas gry i w razie porażki strzela w tył głowy pistoletem Heckler & Koch.
- Zamówiłam w preorderze - cieszy się Agnieszka która "Sekiro" przeszła słuchając w tle podcastu, tuląc psa i oglądając serial na Netfliksie. - Jeszcze się ściąga, ale pan projektant już tu jest, wyłożył folią malarską cały salon i właśnie zaczął czyścić broń.
Tak samo podekscytowany jest Kuba. Gracz jest już przy trzecim minibossie i zapewnia swoich widzów na Twitchu, że zaraz zobaczą na własne oczy pierwszy oficjalny speedrun.
- Już widzę schemat: najpierw wypuszcza promień lasera, więc wystarczy dashować - twierdzi Kuba. - Potem otwierają się zapadnie z kolcami i wystarczy double jump, a ten rakietowy... - o... kurwa.
Jak poinformował deweloper w specjalnym oświadczeniu, rozczarowanej grą i pogrążonej w żałobie rodzinie nie przysługują zwroty i reklamacje.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
