
Rząd wyciągnął rękę do klubowiczów i fanów naprawdę srogich domówek. Jak oficjalnie poinformował minister zdrowia Adam Niedzielski, w Sylwestra nie będzie można wyjść z imprezy przed 6:00 rano. Szanujemy tę decyzję, bo nie wiedzieliśmy, że rząd też lubi sobie od czasu do czasu tak ostro zabalować.
REKLAMA
Minister zdrowia poinformował na konferencji prasowej o ograniczeniach w przemieszczaniu się, jakie będą wprowadzone w Sylwestra. Rząd zdecydował, że ma być albo grubo, albo wcale.
Od 31 grudnia od godziny 19:00 do 1 stycznia do godziny 6:00 rano nie będzie można poruszać się po ulicach. Oznacza to, że jeżeli wpadniecie do znajomych na chatę w czwartek, to nie ma przebacz, musicie zostać u nich do piątku.
No i spoko, jeżeli traficie do sympatycznych ludzi, którzy mają na przykład dużo fajnych płyt, planszówek, jakiegoś Xboksa, dobrze zaopatrzoną lodówkę i miejsce na parkiet w salonie. Będzie gdzie potańczyć całą noc i w ogóle.
Gorzej, jak impreza będzie nudna, Spotify przejmie fan ambientów, skończy się alko i nie będzie nawet z kim pogadać.
Albo jeżeli wy będziecie gospodarzami. Wybiła północ, chcecie się żegnać i iść spać jak ludzie, już prawie wjeżdżacie z odkurzaczem, a tu w salonie zalega ekipa typów i typiar, których wyproszenie będzie oznaczało złamanie narodowej kwarantanny i groźbę interwencji policji.
Polska stała się tym samym jedynym krajem na świecie, który może karać mandatami za przedwczesne wyjście z imprezy.
To jest ASZdziennik, ale nic nie jest zmyślone.
