Fot. trzcianka.saletyni.pl

Oto comeback, którego nie spodziewał się nikt - nawet sam zainteresowany. Dziadek Mróz szczerze nie sądził, że jeszcze kiedyś będzie roznosił prezenty po całej Polsce. Jak się nagle okazało, nadal jest jednak potrzebny. To dlatego, że wielu rodziców woli trzymać dzieci jak najdalej od wszelkich biskupów.

REKLAMA
W tym od św. Mikołaja z Miry.
- Jasne, rozumiem, że to tradycja - mówi Alicja, matka dwóch chłopców. - Ale po tym, co się ostatnio naczytałam o klerze, najważniejsze jest dla mnie bezpieczeństwo dzieci.
- Dobrze wiem, że Dziadek Mróz nie jest wolny od przykrych, peerelowskich konotacji - przyznaje z kolei Jacek, ojciec dwunastolatki. - Ale wolę już starego komunistę niż żeby mi jakiś biskup właził do domu przez komin.
Jak dowiaduje się ASZdziennik, są także rodzice, którym głupio jest przyjmować prezenty dla dzieci od przedstawiciela kleru, skoro przed chwilą sami dokonali apostazji.
- Jakoś tak nieelegancko - ocenia Magda, ateistka i mama.
Sam Dziadek Mróz cieszy się z powierzonego zadania, ale sądzi, że rodzice mogli mu dać znać wcześniej, a nie na ostatnią chwilę.
- Możemy się nie wyrobić ze Śnieżynką - wyznaje, patrząc zatroskany, jak jego wnuczka uwija się jak w ukropie z paczkami dla dzieci z całej Polski.
Na szczęście - i to jest wiadomość z ostatniej chwili - najmłodsi nie muszą się obawiać, że w tym roku nie znajdą nic pod choinką.
Pomoc właśnie zadeklarowali Gwiazdor i Aniołek.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.