Fot. Unsplash/123rf.com

Jak wie każda dorosła osoba, wszelkie decyzje niosą za sobą konsekwencje. Boleśnie przekonała się o tym właśnie 26-letnia Malwina, miłośniczka roślin doniczkowych i fanka konceptu domowej dżungli. Na fali pożądania dokupiła sobie jeszcze dwie monstery i teraz już w ogóle nie mieści się w chacie.

REKLAMA
26-latkę skusiły promocje na Black Friday w sklepie ogrodniczym, ale - gdy rozmawiamy na jej klatce schodowej - przyznaje, że tym razem trzeba było wstrzymać konie.
- Już przedtem dosyć ciężko mi się spało z palmą chamedoria i sansewerią na łóżku - przyznaje Malwina po chwili refleksji. - Nie mówię nawet o gotowaniu, bo na blacie w kuchni mieszka zamiokulkas i taka duża aglaonema.
- Monstery są też nieco za ciężkie, aby powiesić je na makramach, a zresztą na ścianach też już nie ma miejsca - tłumaczy topografię swej dżungli.
Na razie 26-latka planuje zamieszkać u przyjaciółki, a dawny dom odwiedzać tylko wtedy, kiedy któraś z roślin będzie potrzebować podlewania, zraszania, nawożenia, przesadzenia lub tego, żeby puścić jej Bacha na dobry humor.
- Czyli dwa razy dziennie - podsumowuje odpowiedzialna ogrodniczka, która wie, że każdy kwiatek ma indywidualne potrzeby. A ten kapryśny fikus benjamin to już zwłaszcza.
Mimo trudnej sytuacji lokalowej Malwiny nie opuszcza optymizm. Ma już pomysł, jak twórczo wykorzystać tak pieczołowicie urządzone, pełne zieleni mieszkanie.
- Bo ja mam swoje specjalne ścieżki do okna, drzwi i łazienki, ale dla innych to mógłby być fajny escape room.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.