
Nieprzewidziane reperkusje okazało się mieć wprowadzone właśnie rozporządzenie. Chodzi o zasadę, że podczas spotkań wigilijnych w jednym miejscu może być maksymalnie pięcioro gości. Jak donosi nasz korespondent z Judei, przez nowe ograniczenie w szopce bożonarodzeniowej nie zmieściła się Maryja.
REKLAMA
Jak się okazało, gospoda w Betlejem twardo przestrzega obostrzeń sanitarnych i źle zareagowała na to, że w ich szopce grupa ludzi zrobiła sobie tłoczne spotkanie.
- Była dwójka, zaraz zrobiła się trójka, a potem to już się w ogóle zaczęło - skarżą się właściciele. - Najpierw wpadli pastuszkowie grający skocznie na lirze, a później rodzinka sprowadziła sobie nawet gości z zagranicy. Siedzą i palą jakieś kadzidła.
- Nie do takich celów służy nasza szopka, zwłaszcza w okresie pandemii - podkreśla z całą mocą gospodyni, świadoma, że trwa właśnie sto dni solidarności.
Według naszych informacji w szopce zjawili się policjanci, spisali wszystkich i zgodnie z rozporządzeniem pozostawili w niej pięć osób: małego Jezuska, Józefa oraz - ze względów prestiżowych - trzech króli. Nie wystarczyło natomiast miejsca dla pastuszków i Maryi.
- No trudno, ale sama jest sobie winna - podkreśla gospodarz. - Trzeba było siedzieć w domu w Nazarecie, a nie w ciąży latać po kraju jak z pieprzem.
Jak dowiaduje się ASZdziennik, przykra sytuacja nie pozostała bez wpływu na rodzinę. Całym zajściem - wbrew pozorom - szczególnie przejął się Józef.
I już wkrótce powie żonie, że dosyć tych upokorzeń, uciekają do Egiptu.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
