Fot. 123rf.com / OKO PRESS

Lekarze robią, co mogą, ale obrażenia są bardzo dotkliwe. Trwa nierówna walka z czasem o funkcjonariuszy, którzy ucierpieli w strzelaninie pod gmachem Ministerstwa Edukacji Narodowej. Reporterka oddała w ich kierunku serię strzałów fleszem swojego aparatu.

REKLAMA
Jak poinformowała policja, podczas protestu pod MEN doszło do naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariuszy.
Reporterka agencji RATS Agata Grzybowska wyciągnęła aparat i oddała w kierunku policjantów serię celnych strzałów migawką i fleszem.
Agresorka była ubrana w odzież, co wzbudziło uzasadnione podejrzenia mundurowych oraz wicerzecznika PiS.
Z materiałów opublikowanych w internecie wynika, że po strzelaninie i opróżnieniu magazynka baterii flesza napastniczka usiłowała przejść do rękoczynów i skierowała w kierunku policjantów narzędzie przypominające maczetę. Małą, prostokątną maczetę w kształcie legitymacji dziennikarskiej.
Policjanci są pod opieką specjalistów.
U większości z nich mroczki zniknęły sprzed oczu wczoraj, ale inni nadal chowają się pod stół na dźwięk migawki.
To jest ASZdziennik, ale policja naprawdę zatrzymała dziennikarkę, bo robiła im zdjęcia.