
- I wtedy ja go koniem na F15 i szach, potem roszada Pana Kraba w wariancie Gaudiego, i mat, runda moja, w dwunastu ruchach - myśli sobie 25-letni Mateusz, który każdego dnia przed zaśnięciem wpatruje się w sufit i rozgrywa w myślach scenariusz, w którym potrafi grać w szachy.
REKLAMA
Nocami Mateusz czuje się trochę jak Dorociński, jego ulubiony arcymistrz szachowy.
Zazwyczaj Mateusz wybiera postać Husarza i to nim rozgrywa całą partię. Mati swoim Husarzem potrafi nieraz zbić dwa konie przeciwnika. A jak Husarz dobrze poturla się przez planszę, to strąci nawet i trzeciego. I cyk, wymarzony turniej w Związku Radzieckim coraz bliżej.
- Mój ulubiony debiut to "Comfort and Happiness" - przyznaje Mateusz, który właśnie wykonał słynny gambit z Tauntona.
Mateusz potwierdził nam, że lubi też wzajemne zugzwangi i bicie w przelocie, ale twierdzi, że to intymna sprawa i nie chce z nami o tym rozmawiać.
Czy Mateuszowi brakuje jeszcze umiejętności, by wystartować w mistrzostwach kraju? Może trochę. Ale to nie jego wina.
Szachista, którego znalazł w piwnicy swojego bloku, nie chciał udzielić mu lekcji. Powiedział, że on tu tylko spisuje liczniki, i żeby Mateusz się odpierdolił z tą planszówką.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
