
Poszła za radą specjalistów z Centralnego Laboratorium Ochrony Radiologicznej. Mowa o przezornej mamie z Bydgoszczy, która w oczekiwaniu na wyniki wyborów prezydenckich w USA nie zamierzała siedzieć z założonymi rękami. Podała swojej córce łyżeczkę płynu Lugola.
REKLAMA
- Trochę marudziła, ale dobrze rozumie, że dopóki nie wiadomo, co z Wisconsin i pasem rdzy, wszystko może się zdarzyć - podkreśla pani Katarzyna. - Może to i dobrze, że po kryjomu grywa w Fallouta?
Płyn Lugola to prosty wodny roztwór czystego jodu w jodku potasu. Nie jest może najsmaczniejszy, ale pani Katarzyna wytłumaczyła 12-letniej Mai, że to wszystko dla jej dobra.
- Już jedna łyżeczka pomaga w zapobieżeniu wchłanianiu radioaktywnego izotopu jodu 131I z opadów promieniotwórczych - twierdzi pani Katarzyna. - Nadal nie wiadomo, jak będzie wyglądał podział głosów elektorskich, a choroby popromienne bywają niezwykle dokuczliwe.
Opiekuńcza mama podkreśla, że płyn nasyci tarczycę Mai jodem do tego stopnia, że nie będzie ona w stanie przyjąć już kolejnych dawek.
Dobrze się złożyło, że w obawie przed drugim lockdownem w piwnicy mają duże zapasy konserw oraz wody. Przydadzą się także w przypadku wygranej Donalda Trumpa i nieuniknionej katastrofy klimatycznej.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
