
Zadarli z Czarnkiem i teraz gorzko tego pożałują. Ministerstwo Edukacji Narodowej zapowiedziało kary dla uczniów i nauczycieli za protesty przeciw barbarzyńskiemu wyrokowi TK Julii Przyłębskiej. Od dziś za każdą szkołą w Polsce będzie pojawiał się Robert Bąkiewicz, by spuścić wpierdol każdej nauczycielce i uczennicy, która wzięła udział w strajku.
REKLAMA
Komunikat MEN jest ostry, stanowczy i nie pozostawia żadnych wątpliwości. Ministerstwo Edukacji Narodowej Przemysława Czarnka naprawdę chce kar dla nauczycieli za "chuligańskie i wulgarne zachowania".
- Mamy sygnały, że niektórzy nauczyciele namawiali uczniów do udziału w protestach. Naszym obowiązkiem jest natychmiastowa reakcja na takie informacje - zagrzmiał MEN na Facebooku i Twitterze.
Jak dowiaduje się ASZdziennik, MEN zaapelował do członków i sympatyków ONR o obronę szkół przed lewactwem za wszelką cenę. Robert Bąkiewicz błyskawicznie odpowiedział na apel i ogłosił, że pojawi się za szkołami po lekcjach i będzie czekał na nauczycielki.
- Jeżeli potwierdzi się, że niektórzy nauczyciele namawiali uczniów do udziału w protestach lub sami brali w nich udział, powodując zagrożenie w czasie epidemii i zachowując się w sposób uwłaczający etosowi ich zawodu, będą wyciągnięte konsekwencje przewidziane prawem - ogłosił resort Czarnka.
Wiadomo już, że ma być to prawo wilka, według którego żyje Bąkiewicz. Wyraził gotowość do okrzyków bojowych "zamknij się szmato" wobec wszystkich nauczycielek, które ośmieliły się mieć swoje zdanie.
MEN dodał, że "nie ma zgody na zachęcanie dzieci oraz młodzieży do chuligańskich i wulgarnych zachowań. Nie ma zgody na to, aby uczniowie zachowywali się w taki sposób".
Petycja o odwołanie ministra Przemysława Czarnka jest tutaj.
To jest ASZdzienik. Wszystkie wydarzenia zostały zmyślone, ale groźby MEN Czarnka pod adresem nauczycieli są prawdziwe.
