Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

A miały być łatwymi celami. Narodowcy i faszyści naprawdę nie mają łatwego życia. Jarosław Kaczyński kazał im bronić kościołów za wszelką cenę, ale co mieli robić, skoro pod kościoły nie przyszła demonstrować żadna kobieta? Żeby odhaczyć zadanie, musieli sami szukać ich po całej Warszawie.

REKLAMA
Jarosław Kaczyński obiecał, że kobiety same podejdą pod kościoły. Dzięki temu chłopcy z ONR-ów będą mogli bronić budynków za wszelką cenę. "Łatwa fucha" - zgodzili się narodowcy i zameldowali gotowość do użycia pięści, gazu, bejsboli, pałek oraz noży.
Nie wszystko poszło jednak po ich myśli. Bo okazało się, że pod kościołem nie spotkali ani jednej kobiety, której z PiSem w sercu i "Rotą" na ustach mogliby spuścić tradycyjny polski wpierdol. Musieli sami wyjść na miasto i ukrywać się w bocznych uliczkach, skąd przepuszczali śmiałe ataki.
Do swoich sukcesów bojówki mogą zaliczyć napaść na matkę dwójki dzieci, którą jeden z bohaterów narodowych pobił metalową pałką. Starannością wykazali się też faszole na rondzie Gaulle'a - zamiast tkwić bez sensu pod kościołami, wzięli sprawy w swoje ręce.
Jarosław Kaczyński i jego otoczenie powinno być więc zadowolone z tak sumiennych poddanych. No chyba że mowa o organizatorze Marszu Niepodległości, który na filmach nie rozpoznał swoich wiernych fanów.
Albo gdy coś idzie jednak nie po twojej myśli i musisz ratować się grzebaniem w śmietnikach.
To jest ASZdziennik, ale to prawda.