Fot. Wikimedia Commons

Straszne: ktoś wtrąca się w życie organizacji, która żyje z wtrącania się w życia innych!

REKLAMA
Na terenie całego kraju od dawna dochodziło do licznych przypadków wpieprzania się antykobiecej, homofobicznej i represyjnej organizacji w życia i ciała zamieszkujących go kobiet.
logo
Tym razem stało się jednak coś okropnego.
Ktoś złamał rozdział spraw tej antykobiecej, homofobicznej i represyjnej organizacji od spraw państwa, na co do tej pory mogła pozwolić sobie tylko ta antykobieca, homofobiczna i represyjna organizacja.
Taki przecież był kompromis.
Tym razem to kobiety wpieprzyły się w sprawy organizacji, która żyła z wpieprzania się w sprawy kobiet. Dla wielu oburzonych świadków, obserwatorów, publicystów i mediów to dowód, że granice zostały przekroczone. I że mamy do czynienia z dziczą.
Czy "dzicz" demonstrująca w świątyniach chce objąć ścisłą kontrolą penisy, jądra i spermę urzędujących w nich ministrantów, księży i biskupów? Chce skazywać ich na cierpienie? Narażać ich zdrowie i życia dla własnego widzimisię?
Fuj, nie. To chce zrobić z ciałami i życiem kobiet wspomniana wyżej organizacja.
Kobiety demonstrujące w świątyniach żądają zaś, żeby organizacja, która ma duży problem z wtykaniem penisów w ciała dzieci, przestała oprócz tego wtykać nos w sprawy dotyczące życia i ciał innych osób.
Innymi słowy: by organizacja wreszcie się odpierdoliła, bo chyba innych słów, powtarzanych od setek lat, nie rozumie.
To jest ASZdziennik, ale nic nie jest zmyślone.