
Mama i tata 7-letniego Miłosza przeprowadzili z nim ważną rozmowę o jego przyszłości. Rodzice próbują nakłonić syna, żeby zainteresował się biologią, a w przyszłości poszedł na medycynę. Robią to z jednego powodu - chcą mieć lekarza w rodzinie jeszcze zanim pandemia w Polsce wejdzie w najgorszą fazę.
REKLAMA
Sylwia i Łukasz rozumieją, że przed synem, który dopiero poszedł do pierwszej klasy podstawówki jeszcze wiele lat nauki i rozwijania zainteresowań, ale już teraz próbują skierować go na ścieżkę medycyny. Na urodziny kupili mu mały kitel i zabawkowy stetoskop, grają z nim w "Operację" i "Theme Hospital".
- Miłosz, rozumiemy, że w tym momencie marzysz o byciu piłkarzem, ale musisz myśleć perspektywicznie. Nie wiadomo, czy jak tam dalej pójdzie, to w przyszłości w ogóle będą dozwolone wydarzenia sportowe - przekonywał tata.
- Synku, ja jak byłam młodsza też chciałam podążać za marzeniami i poszłam do szkoły aktorskiej. Proszę, nie popełnij mojego błędu - błagała mama.
Rodzice tłumaczą 7-latkowi, że pandemia utrzyma się w Polsce przez jeszcze wiele lat, a kolejne fale będą raz po raz zaskakiwać rządzących. Dobrze więc, żeby w 2038 roku, kiedy słupek dziennych zakażeń wciąż będzie rósł, Miłosz był już na stażu.
Chłopca na razie nie interesuje zostanie lekarzem, ale jest światełko w tunelu. Powiedział, że rozważy pracę w sanepidzie.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zosały zmyślone.
