Fot. 123rf.com

Zespół nie jest najgorszy, dekoracje stylowe, ale catering pozostawia wiele do życzenia. Niemal każdy gość sali weselnej "Lidia" pod Ciechanowem twierdzi, że kuchnia jest fatalna. Nieważne, czy to rosół, flaki, kotlet schabowy czy sałatka jarzynowa - jedzenie po prostu nie ma smaku i zapachu.

REKLAMA
- Pewnie pożałowali pieniędzy za talerzyk - ocenia zdegustowana mdłym dewolajem ciocia Wanda, która na wesele przyjechała aż ze Szczecina. - I chyba pomieszczenie niedogrzane, bo raz tu zimno, raz gorąco - dodaje, ocierając pot z czoła.
Słabe jedzenie to nie jedyna pretensja weselników.
- Krzesła niewygodne, aż mnie wszystkie mięśnie bolą - dodaje wujek Zbyszek, który z tego wszystkiego woli postać przy wiejskim stole i pogadać z rodziną, z którą tak dawno się nie widział.
- Duszno tu, aż ciężko złapać oddech - kaszle kuzyn Staszek, który najwyraźniej zasapał się po szalonych tańcach do "Szklanej pogody" i "Cheri cheri lady" z panną młodą, matką panny młodej i babcią panny młodej.
Goście, którzy z powodu obaw przed zarażeniem nie przyjęli zaproszenia, mogą mówić o wielkim szczęściu. Siedzą teraz w domach i cieszą się pysznym jedzeniem z dowozu.
- Zaprosiliśmy znajomych, oglądamy seriale i czekamy na dostawcę jedzenia - chwali się grupa znajomych, która postanowiła zostać w domu. - Dziwne, bo po raz pierwszy nie było problemu z wyborem, co zamawiamy: każdy stwierdził, że mu wszystko jedno, bo i tak nie czuje smaku.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.