Fot. Pixabay.com

Astronauta Michael Hopkins z jakiegoś powodu nie wzbudził zaufania kolegów z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Inni uczestnicy misji czują się niekomfortowo w jego towarzystwie i mają wrażenie, że spotka ich z jego strony coś złego.

REKLAMA
Ich zdaniem chodzi o maskę Jasona z "Piątku trzynastego", którą ciągle nosi Michael, ale nie tylko.
- Czasem po prostu pojawia się znikąd i za tobą idzie, jakby cię gonił - mówi jeden z astronautów, Iwan. - A raz nawet wydawało mi się, że wyskoczył z przewodu wentylacyjnego.
Michael komentuje, że po pierwsze stara się okazać przyjazne zamiary, a po drugie chce mieć alibi, gdyby na stacji w tym czasie coś się wydarzyło. Na przykład gdyby znaleziono czyjeś zdekapitowane ciało, co oczywiście, ha ha, nie musi mieć miejsca, to tylko taki, prawda, przykład.
Faktem jest, że od kiedy nowy członek misji znajduje się na stacji, zaczęły się problemy ze światłem, tlenem i reaktorem, a i drzwi jakoś częściej się zatrzaskują.
Pozostali astronauci zbierają się co jakiś czas w kafeterii, żeby porozmawiać o Michealu. Są coraz bliżej przegłosowania, żeby wykluczyć go z dalszej misji. Co prawda nie będzie on miał w najbliższym czasie transportu na Ziemię, ale zapewniają, że tym nie musi się martwić.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.