Fot. 123rf.com

30-letni Andrzej z Sopotu, fan teatru, miał nadzieję, że w nowym sezonie obejrzy wiele ciekawych spektakli. Jednak gdy jego miasto znalazło się w czerwonej strefie, ze względu na zagrożenie epidemiczne automatycznie zamknięto scenę i teraz Andrzej nie zobaczy już nic. Na szczęście 30-latek wie, jak się pocieszyć: zrobił legalną, bezpieczną domówkę na 50 osób.

REKLAMA
- Nie mam o to pretensji, wierzę w kompetencje rządu - mówi Andrzej, który wie, że siedzenie w maseczce w odległości trzech krzeseł od kolejnego widza to pewna śmierć. - Nie ma co niepotrzebnie ryzykować, dlatego wymyśliłem inną rozrywkę zgodną z reżimem sanitarnym. Tak jest bezpieczniej dla wszystkich.
Jak dowiaduje się ASZdziennik, na 38 m2 kawalerki Andrzeja zmieściło się akurat 50 osób, czyli tyle, na ile zezwalają w takich wypadkach polskie władze.
- Było super - opowiada 30-latek z błyskiem w oku. - Co prawda chwilami kolejka do kibla szła przez całą kuchnię, ale co się w niej naśmialiśmy, to nasze.
Andrzeja nieco martwi jedynie fakt, że całował się z dwiema obcymi laskami, a o trzeciej w nocy wszyscy pili już jedno i to samo prosecco z gwinta. Postanowił jednak nie przesadzać z niepokojem i zaufać mądrości Ministerstwa Zdrowia.
- Jasne, trochę żałuję, że zamiast tego nie mogłem iść na spektakl - zwierza się 30-latek. - Ale trzeba odpowiedzialnie słuchać zaleceń władz, żeby nie narażać siebie ani innych.
Na szczęście według informacji na rządowych stronach domówka to niejedyna dostępna Andrzejowi droga pocieszenia w obliczu zamykania teatrów.
Bo może też iść na mszę albo do aquaparku.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia - oprócz pandemicznych obostrzeń - zostały zmyślone.