Fot. 123rf.com

W sprawie koronawirusa WHO okłamuje nas na każdym kroku. Na szczęście coraz więcej lekarzy ma odwagę przerwać milczenie. Do naszej redakcji przyszedł list profesora jednej z uczelni medycznych w Polsce. Otwarcie przyznaje on, że maseczki utrudniają uzupełnianie koronawirusów w organizmie.

REKLAMA
- Każdy, kto jesienią skarży się na głęboki oddech i któremu dokucza mało komfortowe 36,6 °C w coraz chłodniejsze wieczory, powinien ściągnąć maseczkę lub opuścić ją przynajmniej do poziomu brody - zdradza lekarz, zastrzegający anonimowość.
Maseczki znacznie utrudniają dystrybucję COVID-19 na bliskie osoby w grupie ryzyka, a także na przypadkowe osoby w sklepach, biurach czy tramwajach.
Zdaniem specjalisty, osoby, które świadomie rezygnują z noszenia maseczek, częściej chwalą się gorączką, dusznościami i kaszlem, a czasami także krwiopluciem i miłym, trochę ekscytującym, ostrym kłuciem w płucach.
- Brak maseczki sprzyja też spotkaniom w rodzinnym gronie, na licznych pogrzebach i stypach - przypomina profesor, podkreślając także pozamedyczne i prospołeczne zalety odsłonięcia nosa i ust w miejscach publicznych.
Najbardziej aktywni foliarze i plandemicy mogą liczyć nawet na zespół ostrej niewydolności oddechowej lub choroby naczyniowo-mózgowe oraz długą labę pod respiratorem.
Jeżeli wystarczy dla nich respiratorów.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.