Fot. 123rf.com / Agencja Gazeta / Jakub Orzechowski

- Na to pozwalać w szkołach nie możemy - to reakcja nowego ministra edukacji narodowej Przemysława Czarnka na profanację, jakiej dopuścili się nieznani sprawcy. Przypomnijmy: ktoś wypisał w dziennikach szkolnych tysiące imion nastolatków LGBT. Czarnek zapowiedział, że listy obecności wkrótce zostaną przywrócone do normalnego stanu.

REKLAMA
Do profanacji doszło prawdopodobnie jeszcze przed 1 września. Na dziennikach szkolnych w szkołach podstawowych i liceach w całej Polsce pojawiły się wykonane atramentem wulgarne napisy.
To m.in. "Julia", "Franciszek", "Zofia", "Maja", "Filip", "Mikołaj", "Maria", "Wojciech" i "Stanisław". To imiona nastolatków, wśród których są geje i lesbijki. Skala zjawiska pokazuje, że była to skoordynowana i dobrze przemyślana akcja.
Szef resortu Przemysław Czarnek ocenił, że doszło do sprofanowania dobrego imienia szkół, i że dokonała tego grupka "idiotów i barbarzyńców".
- Nie promujmy zboczeń, dewiacji, wynaturzeń, brońmy rodziny przed tego rodzaju zepsuciem, deprawacją, absolutnie niemoralnym postępowaniem - wołał Czarnek, zamazując korektorem tysiące imion i nazwisk w dziennikach.
Dodał, że ci uczniowie nie są równi uczniom normalnym i czas skończyć wreszcie z tą dyskusją. Czarnek zaapelował o pomoc w znalezieniu "grupki wandali" i zapowiedział, że rozprawi się z nimi osobiście.
Z zapisów monitoringu wynika, że sprawców było ponad 500 tysięcy i wszyscy byli zatrudnieni w szkołach.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone, ale cytaty to tak tylko trochę.