Fot. 123rf.com / TVP / Wikimedia Commons

Joe Biden stchórzył. To w jego interesie było wzięcie udziału w debacie w Końskich – tak brzmią pierwsze komentarze na temat debaty prezydenckiej kandydatów na urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych. Wszystko wskazuje na to, że Donald Trump jako jedyny pojawi się w Końskich.

REKLAMA
To miała być wielka polityczna uczta, ale widzowie będą musieli obejść się smakiem. Donald Trump przyjechał do Końskich, bo usłyszał, że to tutaj wygrywa się wybory.
- To w interesie Bidena było wzięcie udziału w debacie w Końskich, ponieważ mógł tam zdobyć swoich wyborców, dotrzeć do tej Ameryki, która do tej pory na niego nie głosowała – ocenił Michał Rachoń.
Rozczarowania nie krył też prowadzący debatę Michał Adamczyk. Twierdzi, że do ostatnie chwili będzie czekał na Bidena. Poprosił operatorów, by na razie pokazali widzom szklankę wody stojącą na jego stanowisku.
– To, że się na to nie zdecydował, wynika tylko ze słabości jego charakteru, żeby stawić czoło pytaniom i ludziom, którzy są jego przeciwnikami - skomentował Michał Karnowski. - On się doskonale czuje wśród zwolenników, tych którzy mu pochlebiają, biją mu brawo, a w Końskich byłby zmuszony do zetknąć się z inną Ameryką.
Podobnego zdania są wyborcy Donalda Trumpa, którzy tłumnie zgromadzili się w Końskich w nadziei na gorącą debatę i polemikę między kandydatami.
– Biden nas zlekceważył - stwierdził w rozmowie z TVP Info jeden z wyborców Trumpa. - Okazał brak szacunku do mieszkańców mniejszych miejscowości.
Nieobecność Bidena przyćmiła nawet gafę Trumpa z pierwszej minuty debaty.
Przypomnijmy, że podczas tzw. "wolnej wypowiedzi" Trump podziękował Michałowi Adamczykowi za wcześniejsze przesłanie pytań.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.