Fot. Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta

Nareszcie będzie trochę spokojniej. Po burzliwym dniu pełnym swarów, krzyków i brzydkiego przezywania w Sejmie pojawił się ktoś, kto zrobił z tym wszystkim porządek. Jak dowiaduje się ASZdziennik, do sali posiedzeń przyszły mamy posłów i pozabierały małych kłótników do domu.

REKLAMA
- Bardzo przepraszam za dziecko - mówiła pani Kosiniakowa, wyciągając syna z ławy poselskiej za ucho. - Przesadził z tym wyzywaniem się od głupich. Czy jakaś ustawa o zwierzątkach to powód, żeby się kłócić? Władku, przeproś Jarka.
Szczególnie niegrzeczna okazała się tego dnia paczka posłów z Konfederacji. Pani Winnicka szczególnie długo musiała łagodzić napięcia, które powstały po tym, jak jej dziecko wyszło na mównicę i zaczęło przezywać się od łajdaków.
To jednak niejedyne obelgi, które padły minionego dnia na sejmowej sali.
- Ja nie wiem, skąd mój Grześ zna takie słowa - załamała ręce pani Braun na wieść, że jej syn nazywał kolegów neokomuną, a poza tym przez cały dzień straszył Elę Witek jakimiś opowieściami o mordowaniu dzieci. - Ogromnie przepraszam za to zachowanie.
Jak dowiaduje się ASZdziennik, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Mamy posłów i posłanek nie tylko wyprowadziły niesforne dzieci, ale także doszły do porozumienia, jak uniknąć kolejnych brzydkich kłótni i swarów.
Następnym razem to one będą obradować.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty zostały zmyślone, ale w Sejmie naprawdę strasznie się pokłócili o tę piątkę dla zwierząt.