Fot. 123rf.com

- Wzrost temperatury w sedanach pozostawionych w pełnym słońcu na trzy godziny przed supermarketem to naturalne zjawisko od lat znane naturze - twierdzi pan Dariusz, znany negacjonista klimatyczny. Zdaniem mężczyzny, człowiek ma znikomy wpływ na dzieci pozostawione w rozgrzanych samochodach.

REKLAMA
Pan Dariusz nie wierzy, że wzrost temperatury w samochodach osobowych z zamkniętymi w środku dziećmi to coś, za co odpowiada człowiek.
Twierdzi, że to ekoterrorystyczne bzdury powielane przez Greenpeace i światowe lewactwo.
- Nawet nauka nie jest w tym temacie zgodna - argumentuje pan Dariusz, choć 99,9 proc. naukowców twierdzi, że człowiek pozostawiając 3-latka na pół dnia w samochodzie bierze na siebie odpowiedzialność za jego zdrowie i życie. - W XVII-wiecznych dyliżansach temperatury też były wysokie, ale wtedy jakoś nikt nie uważał tego za problem.
Zdaniem pana Dariusza, głosy naukowców są bardzo różne. Zresztą, przecież krowy czy wulkany mają większy wpływ na ocieplenie w aucie niż człowiek.
Mężczyzna twierdzi, że patrząc obiektywnie i historycznie, zmiany temperatury występowały w historii świata i na Ziemi były bardzo różne klimaty, od epok lodowcowych aż po epoki, kiedy mieliśmy na naszych ziemiach klimat tropikalny.
Jakie były tego przyczyny? Naturalne. Bo nie było wtedy człowieka na świecie. Ta zmiana musiała następować w inny sposób. Tak jest też i w przypadku samochodów osobowych.
- Poza tym ciepło jest dobre dla ludzi - przypomina pan Dariusz. - Mniej płacimy za ogrzewanie samochodu, bo ogrzewnica się nie zużywa.
Poza tym pan Dariusz uważa też, że nie byłoby tego całego problemu z dziećmi, gdyby nie terror przymusu szczepień.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.