
Mało brakowało - może powiedzieć młody kretyn, który wsiadł za kółko i postanowił pościgać się po Tatrach. Właśnie prawie udało mu się zabić dwójkę ludzi, parę tatrzańskich przewodników. Do pełnego sukcesu, którym idiota mógłby chwalić się w więzieniu przez resztę życia, brakowało naprawdę niewiele.
REKLAMA
Na początek dobra wiadomość: pani Ewelina i pan Grzesiek nadal żyją. I to pomimo starań kretyna za kółkiem, którego widać na tym filmie.
Pani Ewelina i pan Wojciech są przewodnikami po Tatrach. Miła przejażdżka rowerem, dzięki staraniom młodego kierowcy, zamieniła się w walkę o życie.
- Młody kierowca, który na niemal pustej drodze trąbił na nas z daleka (jechaliśmy jeden za drugim) ścigał się z innym samochodem - pisze na Facebooku pani Ewelina. - Zestresował nas bardzo bo był agresywny. Grześ krzyknął na niego co robi i zaczęło się.
I wtedy kierowca postanowił pokazać, kto na drodze jest kretynem.
- Specjalnie zepchnął Grzesia z drogi i nagle zahamował pod moimi kołami. Zdążyłam tylko odbić bo uznałam, że mam z nim szanse tylko jak go wezmę bokiem - pisze pani Ewelina. - Uderzenie było tak mocne, że wgniotłam mu tył samochodu. Mieliśmy szczęście bo za nami jechał samochód z wspaniałymi ludźmi, którzy to wszystko nagrali i nam pomogli.
Pani Ewelina ma zwichnięty bark, pan Grzegorz jest poobijany, pękł mu kask.
- Psycha gorzej - dodaje pani Ewelina. - Jeszcze nie mamy głowy do przemyśleń, cieszymy się, że żyjemy. Na pewno ten weekend pokazał ile jest agresji w stosunku do kolarzy i to jest smutne... Pilnujcie się na drogach! - apeluje.
Dalsze losy młodego kretyna nie są znane, więc serio - uważajcie na siebie. Podobno ma kolegów w całym kraju.
To jest ASZdziennik, ale kretyni na drogach istnieją naprawdę.
