Fot. 123rf.com

Trzydziestoletnia Małgosia z Warszawy wie, co to dobra zabawa! Warszawianka postanowiła wydać huczne przyjęcie z okazji przeprowadzki do nowego mieszkania. Przygotowania zajęły jej aż tydzień, ale wreszcie wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Małgosia ma już wszystko, czego trzeba: przekąski, wino, balony, girlandy i dwanaście osłon z plexi.

REKLAMA
- Zrobię krem z pieczonego kalafiora, czipsy z jarmużu i rollsy sushi, a goście usiądą o tu, na dywanie - mówi Małgosia, wskazując zgrabne boksy oddzielone przezroczystymi szybami. - Mam nadzieję, że wszyscy się zintegrują i będziemy się wspaniale bawić.
Dla palaczy, którzy będą opuszczać stanowiska i wychodzić na balkon, 30-latka przygotowała już przyłbice. Własne paczki fajek i dary w postaci czipsów będzie można na wejściu przetrzeć spirytusem rektyfikowanym.
- Wiem, że ci głupi Polacy nic, tylko by rzucali dystansowanie społeczne, ale ja nie jestem taka jak oni - chwali się Małgosia, która zaznaczyła również taśmą na podłodze odstęp co dwa metry, żeby ludzie nie tłoczyli się w kolejce do toalety.
Jak zdradza nam warszawianka, wśród atrakcji wieczoru oprócz narzekania na rodaków przewidziane są także rozmowy, picie z wyparzonych kieliszków i dzikie tańce do muzyki w salonie, w którym każdy będzie miał dla siebie 1,5 m.
- Dla osób, które będą chciały się macać w kącie, są jednorazowe rękawiczki - mówi Małgosia. - I tylko mam nadzieję, że Marcin nie przyniesie koksu jak zawsze.
Bo wciąż brak jest państwowych wytycznych, jak go porządnie dezynfekować.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.