
Fleciki, liry i smyczki pozostaną, ale trzeba je będzie delikatnie przearanżować. Miła odmiana czeka Niebiosa w związku z pojawieniem się u bram Floriana Schneidera-Eslebena. Anielskie chóry wreszcie zaczną brzmieć dużo lepiej.
REKLAMA
- Po dodaniu syntezatorów i automatu perkusyjnego, to wszystko nagle brzmi jakoś tak świeżo i odważnie - posłuchał Bóg nowego kawałka "Das Barka" i ocenił, że to było dobre.
Nowe, czteroosobowe zespoły cherubinków, ucieszyły się ze zmiany białych sukni na stylowe garnitury i krawaty. Z tłumaczeniem tekstów z łaciny na niemiecki nie było najmniejszego problemu.
Na dzisiejszy koncert przyszły tłumy, jakich nie widziano od dawna. Po raz ostatni taka frekwencja była chyba w styczniu 2016 roku.
Owszem: cherubinki nadal grają dzieciąteczku na lirze, ale już w 120 BPM, a samo dzieciąteczko marzy o jakimś niebiańskim odpowiedniku Taurona Nowej Muzyki albo Audiorivera.
Muszą się jeszcze tylko przyzwyczaić do głosu Boga przepuszczonego przez vocoder.
To jest ASZdziennik. Nic nie zostało zmyślone. O odejściu Floriana Schneidera-Eslebena przeczytacie u Bartka Chacińskiego.
