
- To nie była łatwa decyzja, ale artyści za wszelka cenę chcą dodać słuchaczom trochę otuchy - tak organizatorzy Konkursu Chopinowskiego uzasadniają kontrowersyjną zmianę w programie. Po raz pierwszy w historii widzowie usłyszą covery znanych i lubianych przebojów, by poczuć się lepiej na kwarantannie.
REKLAMA
Jak podkreślają organizatorzy Konkursu Chopinowskiego, to pierwsza tak duża zmiana w programie od 1927 roku.
- Ostatnie, czego potrzeba ludziom siedzącym od dwóch miesięcy w domu, pozbawionym pieniędzy, perspektyw, kontaktów z przyjaciółmi i imprez, to preludium e-moll Op. 28 nr 4 - argumentuje organizator. - I tak nikt nie chciałby się katować ponurymi marszami i nokturnami.
Organizatorzy wyciągnęli więc rękę do przygnębionych widzów i poluzowali sztywne restrykcje. Na wstępnych przesłuchaniach można będzie usłyszeć m.in. klawiszowe covery "Jump" Van Halen, "Don't stop me now" Queen, "Wonderwall" Oasis czy "Take on me" A-ha.
- Konkurs dorósł do momentu, w którym wreszcie pojawi się wokal. Jak w normalnych piosenkach - podkreślają organizatorzy.
W sesjach konkursowych, które potrwają od północy do 6 rano, pojawi się jednak także klasyka: melomani usłyszą m.in. "Sandstorm" i "Explosion".
- Przygotowaliśmy specjalną sekcję "TOP 50 Polska", na której widzowie usłyszą wierne interpretacje najczęściej słuchanych hitów w Polsce, w tym "Szampana" Sanah czy "Physical" Dua Lipy - zapowiedział organizator.
Jak usłyszeliśmy od rzecznika prasowego, odświeżenie skostniałej formuły wyjdzie festiwalowi na dobre. Jeżeli nowa formuła się sprawdzi, za rok Konkurs Chopinowski czekają kolejne zmiany.
Organizatorzy spodziewają się ponad 100 tys. uczestników: chcą dopuścić do konkursu wszystkich, którzy swoją przygodę z muzyką zaczęli dopiero na kwarantannie: z nudów i dzięki tutorialom na YouTubie.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
