Fot. Unsplash

Dziwne zdarzenie zaszło w życiu 33-letniej Patrycji z Warszawy, bezdzietnej singielki. Kobieta, przyzwyczajona do intensywnego miejskiego życia, boleśnie odczuwa skutki narodowej kwarantanny. Musiałaby jednak być ślepa i głucha, żeby nie dostrzec jednej, niezwykłej zalety wyjątkowego stanu, w jakim znalazła się Polska.

REKLAMA
Od dwóch tygodni nikt jej nie powiedział, że to tak fajnie mieć dzieci.
- Okej, nie mogę teraz zrobić wielu rzeczy. Pójść na rower, poleżeć w parku z książką, zobaczyć najnowszej premiery w TR-ze, iść na wystawę do CSW, ogarnąć na szybko one night standa w Planie... - wylicza Patrycja, która zazwyczaj wiedzie kulturalne i intensywne życie. - No ale przynajmniej nikt mi nie truje dupy, że macierzyństwo to radość.
Jak dowiaduje się ASZdziennik, obecnie matki po prostu nie mają na to czasu.
- Tak, odpuściłam - mówi 34-letnia Ola, koleżanka Patrycji i matka dwojga dzieci. Jak sama twierdzi, wciąż uważa, że to wspaniałe być mamą, ale trochę nie ma siły na rozmowy między Librusem, Świnką Peppą, budowaniem baz, smażeniem placuszków, sprzątaniem niezjedzonych placuszków i pilnowaniem, żeby Jaś przestał wkładać bratu palce do oka.
Jak dowiaduje się ASZdziennik, niestety Ola nie ma siły rozmawiać także z nami, bo jeszcze jedna rzecz i ochujeje do reszty.
Co więcej, Patrycja może się cieszyć nie tylko brakiem coachingu od koleżanek. Singielka wie, że dobra passa potrwa dłużej. Również w święta wielkanocne nie będzie musiała wysłuchiwać od rodziny uwag o zegarze biologicznym, który tyka.
- Bo mam taki bug w Zoomie, że połączenie się zrywa na pierwsze głupie pytanie ciotki.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.