
PKW zbada DNA, by zapobiec ewentualnym fałszerstwom. Rząd opublikował instrukcję głosowania w wyborach prezydenckich zaplanowanych na 10 maja. Nazwisko kandydata, za którego jesteśmy gotowi oddać życie, należy wymalować tylko i wyłącznie własną krwią.
REKLAMA
Przedstawiciele PiS, którzy przegłosowali ustawę o głosowaniu korespondencyjnym, zapewniają, że wybory będą całkowicie bezpieczne i wolne od ryzyka fałszerstw.
- Głosowanie korespondencyjne będzie łatwe - usłyszeliśmy od osoby związanej z projektem. - Po otrzymaniu pakietu i nacięciu palca wskazującego, smarujemy krwią nazwisko wybranego kandydata. Następnie wkładamy kartę do specjalnej koperty i ją zaklejamy.
Krawędź karty wyborczej ma być na tyle ostra, by umożliwić wyborcom zacięcie.
W instrukcji pojawiło się zalecenie, by w przypadku zbyt głębokiego nacięcia wstrzymać się z wrzuceniem głosu do urny aż do chwili zatamowania krwawienia. Zbyt duże stłoczenie ludzi przy urnach stwarza ryzyko różnych chorób, na przykład tężca.
Rząd rekomenduje ponadto, by wyborcy podczas głosowania nie narażali swojego zdrowia.
- Warto wymazywać nazwiska krótkie, maksymalnie czteroliterowe, by utrata krwi była jak najmniejsza - czytamy w zaleceniach. - To, czy krew rzeczywiście należy do osoby zamieszkałej pod danym adresem, zweryfikuje PKW przy pomocy szpitali, które nie mają nic lepszego do roboty.
Rząd zapewnia, że wszelkie dodatkowe krwawe dopiski, typu "Witaj .......... ............, idący na śmierć pozdrawiają cię" albo plamy wynikające z wykrwawienia, nie będą brane pod uwagę podczas liczenia głosów.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
