
Już ponad 60 proc. Polaków przyznaje, że ma problem z nadmiarem kupionych powieści Olgi Tokarczuk. Jak wynika z sondażu przeprowadzonego w księgarniach, przeciętne gospodarstwo domowe w Polsce kupiło o 15 kg "Ksiąg Jakubowych" za dużo. Nie wiadomo, co stanie się z nimi po świętach.
REKLAMA
W polskich gospodarstwach domowych marnuje się ponad 237 kg książek rocznie, wliczając w to literaturę faktu, tomiki poezji i modne książki poradnikowe. Eksperci przewidują, że ten rok będzie jeszcze gorszy.
– Jak dotąd 80 proc. tonażu stanowiły kryminały Remigiusza Mroza – przyznają eksperci. – W tym roku fatalną tendencję pogłębią m.in. Nobel dla Olgi Tokarczuk, zbiór wszystkich opowiadań Clarice Lispector i 624-stronicowa "Zimowla" Dominiki Słowik.
Eksperci przestrzegają też przed niepozornym "Nie ma" Mariusza Szczygła. Książka nie jest wielka, lecz szacuje się, że każdy Polak otrzyma co najmniej cztery egzemplarze. Z tegoroczną noblistką będzie jeszcze gorzej.
– Każdy dostanie co najmniej dwa egzemplarze "Ksiąg Jakubowych" i od czterech do pięciu sztuk "Domu dziennego, domu nocnego" – ostrzegają. – To za wiele już dla jednej osoby, a co dopiero mówić o całych rodzinach.
Dlatego eksperci namawiają do przemyślanych zakupów, zwłaszcza w gorączkowym okresie przed Bożym Narodzeniem.
– Warto zastanowić się, czy "Księgi Jakubowe" Tokarczuk to odpowiedni prezent dla kogoś, kto od listopada nie może skończyć "Psów ras drobnych" Hund – przypominają.
To jest ASZdziennik. O tym, co zrobić z nadmiarem książek, możecie przeczytać np. tutaj.
