Fot. 123rf.com

Gdzie się wszyscy podziali? To pytanie zadają sobie obserwatorzy eventu "Przeczytam 52 książki w 2019 roku" z Facebooka. Świadkowie mogliby przysiąc, że udział w imprezie deklarowało więcej osób, niż rzeczywiście stawiło się w pełnej gotowości. Event trzeba było odwołać.

REKLAMA
Impreza miała mieć swój finał za miesiąc, ale większość uczestników wykruszyła się już teraz. Twierdzą, że coś im nagle wypadło i nie dadzą rady wpaść.
– Byłem najwyżej "zainteresowany" – wykręca się 28-letni Mateusz.
Mężczyzna twierdzi, że on, jak i tysiące innych uczestników, niczego nikomu obiecywali. Bardzo chcieliby wziąć udział w wydarzeniu, i jest im bardzo przykro, no ale siła wyższa.
– Zapomniałam, głupio wyszło – przyznaje uczestnik z Krakowa. – Wszystko przez "W 2019 roku nie będę kupować plastikowych reklamówek" i "W 2019 będę człowiekiem miłym człowiekiem", które nałożyły się na siebie i w końcu musiałem wszystko odwołać, żeby nikomu nie było przykro.
– Padłam ofiarą rosyjskich hakerów – podejrzewa Agnieszka. – Przejęli mi konto na Facebooku, zapisali na event, i kupują mi cały czas nowe książki, choć nie przeczytałam tych, które już mam.
– To wina Olgi Tokarczuk – oskarża 40-latek z Bydgoszczy – Byłem na dobrej drodze do celu, ale wtedy pojawił się Nobel i wypadało znać "Księgi Jakubowe". Jestem obłożony co najmniej do połowy lutego.
Wszyscy jednak obiecują, że na "Przeczytam 52 książki w 2020 roku" już na pewno wpadną. I na pewno nie będzie tak, jak przez cztery ostatnie lata.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone. Nadal można doczytać.