
Ekskluzywna warszawska restauracja Trop Cher odkryła prosty sposób, jak być jeszcze bardziej ekskluzywną warszawską restauracją.
REKLAMA
Szef kuchni wytwornego lokalu, aby nadać jeszcze więcej szyku, kazał wymienić standardową zastawę na o wiele większą. Teraz drugich dań w Trop Cher nie podaje się już na 27 cm talerzach, tylko na gigantycznych półmiskach o średnicy piłki do ćwiczeń.
Znacznemu zmniejszeniu uległy natomiast porcje. Te już wcześniej były małe, bo przecież jedzenie w ekskluzywnych restauracjach nie służy przecież po to, żeby się nim na jeść, a stanowi jedynie część Doświadczenia. Teraz wielkość porcji Trop Cher trzeba mierzyć w mikrogramach i nanometrach.
– Polecamy na przykład pieczonego turbota z topinamburem, przy czym topinambur zastąpiliśmy pojedynczym plasterkiem rzodkiewki, a pieczonego turbota pieczonym powietrzem – opowiada mistrz kuchni Jean Pierre Prétentieux.
Dania nie dość, że są pyszne i świetnie wyglądają na zdjęciach (jeśli tylko ma się 48-krotny zoom), to są dietetyczne. Porcje są tak małe, że mają ujemny bilans kaloryczny.
Jeśli ktoś chce przetestować szerszy zakres umiejętności szefa kuchni, w Trop Cher za 270 zł dostępne jest menu degustacyjne z mniejszymi porcjami sześciu różnych dań. Oraz mikroskopem, aby je zlokalizować na talerzu.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytat i wydarzenia zostały zmyślone.
