
Szymon Hołownia w książce "Pół na pół. Rozmowy nie dla dzieci", wywiadzie rzece z Marcinem Prokopem, pochwalił się, że "dał w mordę" księdzu. Doszło do tego, ponieważ duchowny miał naruszyć granice dziennikarza. Aaalbo po prostu chciał go objął na pożegnanie.
REKLAMA
Prokop spytał rozmówcę, czy kiedykolwiek spotkał księdza, który swoim zachowaniem zraził go do Kościoła.
- Raz jeden z księży próbował przekroczyć moje granice, nie bardzo wiem nawet, o co mu chodziło, chyba chciał mnie objąć na pożegnanie, a może nie tylko to, w każdym razie dostał w mordę. Z tak zwanego plaskacza, przy czym odepchnąłem go też na tyle mocno, że się przewrócił na tapczan czy wersalkę, przy której stał - odparł Szymon Hołownia.
Jasne, rozumiemy, że słowa 'ksiądz' i 'objąć' kiepsko się łączą w jednym zdaniu. Ale też wątpimy, czy najlepszą reakcją jest bicie po twarzy.
Jeśli macie wątpliwości, przeczytajcie tę samą wypowiedź, tylko głosem agresywnego dresiarza. I jak, nadal reagowanie pięścią na "chyba chciał mnie objąć na pożegnanie" jest takie spoko?
To jest ASZdziennik, ale Szymon Hołownia bijący księdza po twarzy nie został zmyślony.
